# 73
O pracy napiszę dzisiaj tylko tyle, że bardzo cieszę się, że poznałam tam Aśkę. Szkoda, że to akurat na jej miejsce zostałam zatrudniona, bo przez ostatni tydzień gawędziło nam się tak świetnie, że dzisiaj płakałam jej do słuchawki, żeby do mnie wracała - jak do starej znajomej, chociaż pierwszy raz zobaczyłam ją na oczy niecałe dwa tygodnie temu.
Opowiadała mi o swoim ojcu, którego podobnie jak mojego - zupełnie się nie interesuje temat "dziecko", który to, jak by nie patrzeć, sam pobudził do życia... (?) I swojej córce mi opowiadała, o mężu - który nie znosi z nią robić zakupów, więc poczułam się taka strasznie dumna, że mam mojego Żużu, ktory jest wymarzonym towarzyszem szaleństw sklepowych. Nie krzywi się, kiedy siedzę w przymierzalni x czasu, w dodatku sam namawia mnie, żebym przymierzyła jeszcze tamtą bluzkę, bo ma ładny kolor, przynosi mi inny rozmiar, inny fason...
Dzisiaj, po zajęciach do godziny 21.30 miał jeszcze siłę, żeby kupić mi bukiet tulipanów i przyjechać do mnie na chwilkę, chociaż i gardło go boli i zmęczony i głodny...
To jest taki mój Skarb - ten człowiek. Dba o mnie, pamięta że mam wziąść lekarstwo, że mam pójść do lekarza, że za tydzień zajęcia mam gdzie indziej i żebym nie pojechała do starej siedziby... Długo by wymieniać, ale czuwa nad tym wszystkim Bóg Rzeczy Małych, bo mają się one u nas bardzo dobrze.

1 komentarz:
Zaległości nadrobione (choć myślałem, że będzie ich więcej ;P)
Powodzenia w pracy (jednej i drugiej) i na zajęciach.
Gratulacje i pozdrowienia dla Mena Twojego Lajfa - za to, że jest jaki jest i że ma taką wspaniałą towarzyszkę... (mam wrażnie, że już to kiedyś mówiłem ;))
Pozostaje tylko mieć nadzieję, że obecny stan rzeczy... pozstanie takim... Oby żadne siły się nie wmieszały, a jeśli już - to tylko z kategorii Opatrzność :))
Anyway... przesyłam szeroki uśmiech :)))))
E.Black - Out :D
Prześlij komentarz